Stali Czytelnicy Pisma ;-)
Mój świat prywatny:
[klik]

| Pismo kupują: |
Czytelnicy:
8486
|
Pytający:
534
|
|
Stała wiara:
13
|
|
| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
|
|
|
o jaśniej precyzowanych wątpliwościach :)
czwartek, 14 lipiec 2011, 22:16
|
Drogi Panie Piotrze!
Bardzo proszę, bardzoo.. precyzować na przyszłość swoje wątpliwości. Sam Pan widzi, że ja już Pana do księgi Guinesa chciałam wpisać. Rodzący facet to wszak niebywały unikat. Doprawdy..
:-)
I nie ma litości! Drogi Panie. Trzeba się za siebie brać. Pot tak. Łzy niekoniecznie. Chyba, że te ze szczęścia, gdy już Panu uda się zobaczyć z góry swojego... no wie Pan.. hmmm...majterkowicza. Bo jak mniemam, w tym momencie widzi go pan tylko w lusterku. Takie powiedzenie kręci mi się po głowie Witaj brzusiu, żegnaj siusiu... :-)
Panie Piotrze. Od jutra nie ma zmiłuj. Wiesza Pan na lodówce i chlebaku swoje zdjęcie z czasów świetności i patrzy na nie za każdym razem jak obudzi się w Panu duży głód. O małym głodzie nie wspomnę. Jego zalewamy wodą niegazowaną. Koniecznie małymi łykami.
Taki właśnie chce Pan być, Drogi Panie. Taki, jak na zdjęciu. I rezygnuje Pan następnie z piwka i palenia. TEJJJJ trzeciej rzeczy na Pe proszę nie odstawiać na bok. Wszak ONA lepsza jest niż gimnastyka :)
Muszę Pana ostrzec. Nie będzie łatwo. Pojawią się zakwasy, zachciewajki i ssanie w dołku. Wiele by tu jeszcze wymieniać skutków (nie)ubocznych. Ale czymże to wszystko jest w obliczu perspektywy jędrnych pośladków?? No czym Panie Piotrze?
Ja życzę Panu wytrwałości. I Dużooo dużo siły w uprawianiuu gimnastyki ;-)
Zatroskana,
Judyta
|
|
Twój list do Judyty::
17
|
|
koło ratunkowe czyli rzecz o zachodzeniu :)
środa, 13 lipiec 2011, 19:49
|
Panie Piotrze Drogi i Potrzebujący!!!
Po pierwsze nie wiem czy już JESTEŚCIE w którymś miesiącu, czy dopiero zamierzacie ZAJŚĆ, a właściwie Pana jaśnie wielmożna połóweczka.. No, jak kocha, to i chce rodzić. I nie jest to wcale dziwne, że nie chce cierpieć sama :)
Zważywszy na moją szczególną intuicję, mniemam, że chce pan zrobić unik (broń Boże skok w bok!). Ale nie wiem, czy uda się Panu postąpić tak, by połóweczki ego nie ucierpiało. Jakieś tam widać plany ma. I to nie jakieś a konkretne: wydać na świat WASZĄ część wspólną ;-)
Drogi Panie Piotrze. Rzucam Panu koło ratunkowe w postaci życzliwego słowa. Jak Pan już przy tym będzie, proszę dopuścić do głosu rozum i posłuchać uważnie, czego on chce. Choć, jak brzmi mądre porzekadło Pan Bóg dał facetom dwa ukrwione organy, rozum i penisa. Ale niestety tylko tyle krwi, aby w tym samym momencie pracował tylko jeden z nich.
hmmmm...
A jeśli już jesteście w którymś miesiącu, to siły życzę Panie Piotrze. Cierpliwości, rozwagi i dużo dużo dużoooo życiowej mądrości :)
Z powagą wielką,
Judka
Wierna Czytelniczko,
jakby co, stosowne media przybędą na miejsce zdarzenia. Stan gotowości ogłoszony! ;-)
Co do podróży, to owszem. Owocna była jak cholera jasna mać. Dałam radę. Niestety przeżywam deficyt pośladków. I ramion jakby mało. Ale Euro w perspektywie przegania gromy z mojego nieba.
W oczekiwaniu na igrzyska,
Judyta zniecierpliwiona
;-)
|
|
Twój list do Judyty::
2
|
|
osobiste przeświadczenia ;-)
piątek, 18 czerwiec 2010, 22:58
|
No bardzo proszę Panie Piotrze!!! Mężczyzna powinien mieć takie same prawa jak kobieta? Czy Pan uważa, że faceci powinni sobie depilować nogi? Regulować brwi? Dbać o delikatny makijaż? A może chodzić w butach na wysokich obcasach i spódniczkach mini??? Błagam Pana. Mnie nie brak poczucia równouprawnienia, ale przesadził Pan z poczuciem humoru. Doprawdy!
Jeśli zaś chodzi o opisany przez Pana typ kobiet, jestem zmuszona zaprotestować. A czy uważa Pan, że tylko mężczyźni mają prawo kombinować, pić, palić i robić TE inne rzeczy na P? A po prawdzie sądząc, jeśli mężczyzna bierze sobie za żonę opisany „materiał”, to chyba tylko taki, który: a) jest małolatem, żeniącym się na złość mamie i tacie, b) ma dużo kasy, siano w głowie i wybiera księżniczkę, by regularnie wcierała mu w plecy krem odżywczy, c) ma dużo kasy i nadal to samo siano w głowie i chce, aby wybranka (jak Pan to trafnie określił) bez ociągania wysysała z niego życiowe soki (najlepiej codziennie), d) jest ślepy, e) ma ograniczone zdolności intelektualne lub f) wystarczająco nie rozwinęły się u niego instynkty ostrzegawcze, czyt. intuicja.
Jeżeli facet jest przeciwieństwem wszystkich wymienionych przeze mnie typów z punktów a, b, c, d, e, f – zapewniam Pana, wybierze kobietę, która będzie jego ozdobą zarówno pod względem wizualnym, ale też intelektualnym. I z całą pewnością taką, która poda schabowego nie tylko na niedzielny obiad, ale i swoje ambitne cele, będzie jeden po drugim realizować.
W poczuciu przeświadczenia o swojej racji - Judka zza redakcyjnego biurka wieczorową porą ;-)
|
|
Twój list do Judyty::
6
|
|
A ja na to, czyli dranie na twardo ;-)
piątek, 11 czerwiec 2010, 22:38
|
Szanowny Panie Piotrze!
Otóż odpowiedź na Pana Pytanie jest z goła oczywista. Prawdziwe, świadome siebie i stu procentowe kobiety mają, rzecz jasna, porządne wymagania. Mniemam, iż nigdy Pan w to nie wątpił! Jeśli zaś mężczyźni – dranie, którzy coraz rzadziej uginają się pod naporem, jak Pan to określił, coraz większego apetytu owych, zaspokajając go w pełni na….twardo, to czy rzecz podlega jakiejkolwiek dyskusji??
Pragnę podkreślić, że istnieją dwa rodzaje wymienionej przez Pana kategorii mężczyzn: dranie – pobudzacze i dranie – wykończeniowcy. Bijąc się w szacowną swą pierś, zapewniam Pana, że to nie drugi, wymieniony przeze mnie rodzaj jest przedmiotem pociągania.
Z całym szacunkiem i pełną powagą sytuacji – Judyta (wszech)myśląca ;-)
|
|
Twój list do Judyty::
3
|
|
reinkarnacja
niedziela, 06 czerwiec 2010, 17:44
|
Z powodu braku pracy, potraktowana silną rządzą zarobkową, postanowiłam wrócić na łamy własno-poczytnej prasy artykułem iście kontrowersyjnym. Bez zastanowienia wieszam dziś swoją nieoszacowaną złośliwość na gatunku pt. Mężczyźni. Odsłona przemyśleniowa – kolejna.
Gatunków mężczyzn wyróżniamy kilka(naście): egoiści, szpanerzy, złośliwcy, chamy, gbury, cynicy, cwaniacy, ironiczne dupki, infantylne prostaczki, ciepłe kluchy, olamy, ale i normalni: ludzie, znajomi, koledzy, kumple, przyjaciele (nigdy kobiet, chyba że geje). W zasadzie pierwsze dziesięć można byłoby po przemyśleniu wrzucić do jednego worka – kretynów.
Nie zastanawiałam się nigdy co tak naprawdę znaczy samo słowo kretyn. Encyklopedia mówi to, słownik tamto, internet swoje, a intuicja nigdy nie kłamie. Stworzyłam więc własną definicję tego szerzącego się wśród mas pojęcia. Kretyn to pełzająca na wolności pijawka bez skrzydeł. Wypatrzy w kosmosie ofiarę, po czym startuje do niej niczym wolny elektron. Znieczuli, wessie nagromadzony jad, szybko się zregeneruje i ponownie wyrusza na łowy - kąsać. Zdarza się, że ofiara bywa często ta sama. Ale dzieje się tak tylko wtedy, gdy albo jest ona niekumata, albo jad zbyt słaby. W takim przypadku zatruwanie oddala się w czasie. Może trwać kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat. Nie ma jednak co panikować. Bywają przypadki, że po właściwym rozpoznaniu jest jeszcze co ratować. Tu już pełne ręce roboty mają specjaliści.
Swoją drogą, zadziwiające, jak słaba jest dziś medycyna w obliczu tak rozszerzającego się worka. Nie pomaga chemia. W żaden sposób nie działa też siła perswazji i przewlekłe uodpornienie. Ten gatunek truł, truje i truć będzie. Pozostaje nadzieja szybkiego rozpoznania i chroniczne tzw. olewanie.
Ubolewam tylko nad jednym, że normalnych szuka się dziś ze świecą. Samo znalezienie nie jest może jeszcze cudem, ale przyczynia się do wypalenia nie jednej gromnicy.
W naburmuszonym nastawieniu – Judka ze świecą poszukująca ;-)
|
|
Twój list do Judyty::
4
|
|
skok w bok - czyli silne i ujędrnione nogi ;-)
piątek, 17 październik 2008, 21:54
|
W związku z zaobserwowanym u niektórych stałych czytelników, wzrostem aktywności słownej, a co za tym niestety idzie bezwolnie szerzoną na łamach niniejszego-porządnego pisma rozpustą, wyjaśniam:
Skok w bok – to oczywiście nie żadne „bramowanie” jak to niecenzuralnie ujęła jedna z dwóch najgorliwszych prenumeratorek! I niestety nie jest to także rodzaj dyscypliny olimpijskiej. Choć przyznaję Panie Piotrze, zaintrygował mnie Pan swym podejrzeniem. Zaintrygował mnie Pan na tyle, iż postanowiłam wystosować petycję do Komitetu Olimpijskiego, z prośbą o przeanalizowanie wszystkich ZA i PRZECIW na wypadek pozytywnej decyzji wprowadzenia owej dyscypliny już za cztery lata. Oczywiście mam tu na myśli Igrzyska Letnie, ale nie widzę przeszkód do znalezienia odpowiednich sportsmenek również zimą. Dla formalności dodam tylko, iż do owej konkurencji mogłyby stawać rzecz jasna tylko i wyłącznie kobiety. Bo to przecież jasne, że do skoku w bok potrzebne są długie, rozciągnięte, ujędrnione i zarazem silne nogi. Stawia to mężczyzn - tylko na trybunach!
Ale wracając do tematu. Skok w bok, jaki mamy na myśli w niniejszym numerze, to jedna z form uniku stosowanego podczas zagrożenia napaścią! Adrenalina natomiast, to towarzyszący skokowi – wzrost ciśnienia tętniczego krwi z przyspieszonym biciem serca – w momencie udanej ucieczki!
Ja bardzo proszę wiadomych Czytelników i Czytelniczki o pohamowanie swych żądzy słowno-gestykulacyjno się unoszących, i nie zastraszanie cholerami i diabłem, bo pismo owo szczyci się zbyt dobrą renomą na rynku wydawniczym, by za sprawą nieokrzesanego forum miało zejść w kioskach na niższe półki.
AAA.. o latających na wysokościach orgazmach, to już nawet nie śmiem wspominać! Nie, abym się wstydziła, ale to jest perwersja, szczucie, kuszenie, obiecanki bez pokrycia! A takie na łamach pisma – miejsca mieć nie mogą.. Bo tu słowo droższe pieniędzy! ;-)
Z powagą co do skoku w bok –
judka zatroskana o pozytywną opinię Komitetu Olimpijskiego ;)
|
|
Twój list do Judyty::
18
|
|
nasunięta myśl - nie mało ważna
wtorek, 14 październik 2008, 21:49
|
Komplementy – czyli jak nie popaść w próżność!
Jeśli kobieta, pozbawiona nausznych czułostek przez wiele lat, zacznie nagle upajać się, a potem rozkoszować płynącymi zewsząd komplementami, to jest coś w tym złego, gdy w październiku poczuje maj? Albo gdy w złotych liściach zobaczy nagle bukiet kwitnących stokrotek? No.. oczywiście, jeśli zachowa dystans do własnego lustra i nie przestanie ufać niezawodnej intuicji, to nie ma nic niepokojącego w tym, że uśmiecha się sama do siebie, jeszcze bardziej dba o wygląd, nie rezygnuje z próżniowej bieżni, a do jadłospisu wprowadza dużą ilość owoców południowych (nie wyłączając rzecz jasna bananów!)! ;-)
Z owych komplementów rodzi się w kobiecie poczucie własnej wartości, a kolejny zauważony siwy włos, czy znikoma zmarszczka pod okiem, nie są już w jej mniemaniu oznaką starzenia, lecz niczym nie kwestionowaną życiową dojrzałością. Ta przykładowa kobieta, zamiast nosić ulubione adidasy, coraz częściej zaczyna myśleć o kozaczkach na wysokiej szpilce, przy okazji wciągając kieckę do której niezbędne okażą się samonośne pończochy. Kupi sobie też szal w kolorze podarowanych rękawiczek, zrobi francuski manicure i delikatny makijaż, pamiętając o zasadzie, że kobieta ma ładnie wyglądać, a nie być ładnie umalowaną. Dodatkowo podekscytowaniem podniesie zbyt niskie ciśnienie krwi, co będzie miało przeogromny wpływ na zdrowie – poprawiając stan krążenia organizmu ;-)
Zdrowotno - dietetyczne, fizyczne, naczyniowo-sercowe, oddechowe i wizualne – to tylko efekty widziane gołym okiem na kobiecie, po zastosowaniu możliwości językowych płci przede wszystkim – przeciwnej.
Przy zachowaniu przez kobietę zdrowego rozsądku, wymienione wyżej efekty zdziałają dla niej więcej niż dwutygodniowy pobyt w SPA.
Jedyne co musi robić regularnie – to szczerze się modlić przed zaśnięciem O MAKSYMALNY ROZWÓJ MOWY!
Z szacunkiem - do przeanalizowanego własnego skoku.... ciśnienia -
judycia - się modląca ;-)
|
|
Twój list do Judyty::
7
|
|
walenie pięściami i osobisty felieton na dziś ;)
wtorek, 07 październik 2008, 17:39
|
Na wniosek najwierniejszych Czytelniczek, które waląc w skromne drzwi mojej redakcji, pięściami upominały się powrotu mej skromnej osoby za redakcyjne biurko – oświadczam uroczyście: Oto Jestem. Mimo, że czasu brak, głowy nie ma, siły nie proporcjonalne do możliwości, to choćbym miała trupem paść - Czytelników w potrzebie zostawić nie mogę.
Felieton odautorski na dziś: Parę wskazówek, by Cuda się zdarzały!
Dotyk - widziany z odległości kilku kroków, delikatny i czuły, gdy On przesuwa jej palce po ramieniu, a Ona wlepia w Niego maślane oczy, wywołuje u kobiet czysto uzasadnioną zazdrość.
Zadajemy sobie pytanie: Bo czemu to akurat Jej ramię? I czemu Jej (a nie nasze) maślane oczy?
Idziemy do domu, rzucamy ciało na nie pościelone z lenistwa łóżko i co robimy? Gnieciemy poduszkę w akcie desperacji, wylewając na nią hektolitry łez, obrzucając przy okazji cały świat nieświeżym mięchem. Przy okazji zasmarkamy potargane włosy i rozmażemy na policzkach nie wodoodporny tusz. Kiedy już uda nam się stanąć na wysokości wymuszonego celu i podnosimy się by odpowiedzieć na wezwanie toalety, wchodzimy do łazienki i z przerażeniem mówimy do lustra: Czy ten właśnie okaz zwiotczałych mięśni, opuchniętych powiek, worków pod oczami, zaklikanych kołtunów, z ustami w podkowę – On miał głaskać po ramieniu?
Obdarzone natychmiastową umiejętnością regeneracji, wywołaną czysto wzrocznym szokiem – wieszamy na lodówce naszą fotografię sprzed kilku lat i z uporem osła zaczynamy walkę o siebie. Na początek używamy grzebienia. W drogeryjnym zaopatrujemy się w mleczko do demakijażu plus golarka z pianką w promocji. Nadajemy nogom wygląd przed upierzeniowy, po czym serwujemy im systematyczne kąpiele w próżniowej kapsule dbając o likwidację cellulitu do poziomu zerowego.
Nie zapominamy o odpowiednich kremach pod oczy oraz nowościach na dzień i noc. Piłujemy paznokcie już tylko szklanym pilniczkiem i regularnie nakładamy na nie bezbarwną, oleistą odżywkę. Potem ścielemy łóżko i głaszczemy poduszkę pozbywając się nieświeżego mięcha.
Zadowolone z wyników poniesionego trudu, zaczynamy zauważać na sobie TEN wzrok. Czujemy TEN dreszcz i tylko TE myśli przechodzą nam przez myśl. Wreszcie pozwalamy się zaprosić na kolację. Świece, muzyczka, drink – i niepowtarzalne, delikatne głaskanie z szeptem za ucho. Szmery, bajery, rytmiczne dźwięki bujanych ciał. Księżyc, gwiazdy i wschód słońca.
Zasiadamy do śniadania z ciepłem Jego palców na ramieniu. To teraz nasze ramię. To teraz nasz maślany wzrok, nasze dreszcze i nasza wilgoć na skórze.
Wniosek Drogie Panie? Cuda się zdarzają. Ten DOTYK może być Wasz. Nie wolno tylko popadać w akty desperacji, gnieść poduszki i obrzucać świata mięchem. W zamian należy koniecznie - dokładnie smarkać nos i używać wodoodpornego tuszu.
Z poważaniem wypróbowania wskazówek powyższych –
-judka
szczęśliwa :))
|
|
Twój list do Judyty::
12
|
|
Zadziwiająca moc lecznicza jajek czyli rzecz o tym, jak zachować młodość ;-)
poniedziałek, 31 marzec 2008, 21:37
|
Już starożytne badania naukowe potwierdziły, że produkty spożywcze mają zbawienny wpływ na układ trawienno-odpornościowo-emocjonalnie wyluzowany. Lecz ani owoce, ani warzywa, a już bron Boże mięso, czy też słodycze z całym swym pustkowiem węglowodanowym, nie wykazały tej magicznej, cudowno-leczniczej mocy co – jajka.. naturalne źródło witamin i minerałów.. Tajemnica ich magicznej mocy leży już w samym przechowywaniu. Nigdy nie wolno ukryć ich w zbyt ciasnej „platonce”, mogłyby bowiem być narażone na ocieranie się o siebie, co doprowadziłoby do niepotrzebnego okaleczenia warstwy wierzchniej oraz braku świeżego, jakże potrzebnego – powietrza. Nie mogą mieć też zbyt luźnej obudowy ze względu na poważne uszkodzenie znajdującego się wewnątrz, uzdrawiającego – białka.. Szczególną ostrożność należy zachować, gdy chce się ów produkt sporządzić na twardo. Zbyt szybkie wyjmowanie z opakowania może mieć istotny wpływ na jakość przygotowywanej potrawy. Przy otwieraniu lodówki - zalecam więc delikatność... i oczy – szeroko otwarte... ;-) Pragnę nadmienić, iż jajek nie wolno gotować zbyt długo. Doprowadzi to – niestety, do przegotowania, a w następstwie nie będą już tak smakować. Choć według 15 % ankietowanych, to właśnie długo gotowane jajka powodują zaspokojenie walorów smakowych wykwintnych znawców światowego menu. Jedyne o czym trzeba pamiętać, to temperatura gotowania nie może być wyższa od 36,6 stopni Celsjusza.. Dopuszcza się lekkie rozgrzanie do 37.. ;-) Ponieważ pismo moje skierowane jest głównie do kobiet, pozwolę sobie polecić Wam, Drogie Czytelniczki, wykorzystanie mocy jajek bez ich uprzedniej obróbki, czyli na surowo. Białko oraz drogocenna witamina H, niezauważalna w innych produktach spożywczych, pozwoli nie tylko zadbać o struny głosowe, dzięki czemu zachowacie delikatność głosu. Cienka warstwa wolnymi ruchami rozsmarowana na twarzy, przyniesie efekt młodości, jakiego najlepsze kremy nie wykazały. Ważne, by nałożyć na kilka minut przed snem, po czym zmyć letnią wodą. Nie używać toników! ;-) Przy regularnym kosztowaniu i delektowaniu, wykazano usprawnienie pracy układu trawiennego, odpornościowego oraz nerwowego. Dodam, że smakowane przed snem, jajka wpływają na zmniejszenie ilości koszmarów, gwarantując zdrowe, rześkie i relaksujące udanie się w krainę baśni i tysiąca jezior..
Przedstawiając wyniki wstępnej analizy doświadczalnej – Judyta - z poważaniem ;-)

|
|
Twój list do Judyty::
17
|
|
urlop i sprzeciw wobec wielce nieugiętego ;-)
poniedziałek, 24 marzec 2008, 21:49
|
|
Z powodu natychmiastowego wyjazdu na sympozjum naukowe z dziedziny resocjalizacji, jestem zmuszona udzielić sobie tygodniowego urlopu. Prosząc Czytelników o odrobinę cierpliwości, nadmienię tylko, iż wspominana wcześniej impreza odstresowująca dla kobiet – wstępnie została zaplanowana. Dodam, że wszelkie sugestie co do szczegółów wystroju sali bankietowej będą wzięte pod moje szanowne, redakcyjne oko.
W wielkiej powadze –
Judyta ;-)
*****
P.S. Droga Pani Elu. Bardzo proszę o zatelegrafowanie do prezesa redakcji i wstawienie się za mną, błagając o litość. Ja rozumiem, że sama narzuciłam sobie karę za zaniedbany artykuł świąteczny, który była Pani uprzejma mi wypomnieć, ale nie dość, że mam pojechane po premii, to na dokładkę dostałam zakaz używania uzdrawiającej mocy.. JAJEK na całe sześć miesięcy! Toż to jest nieludzkie, DOPRAWDY! ;-) Jeśli prośby Czytelników nie przyniosą efektów to w wielkiej desperacji będę musiała rozważyć podjęcie poniższych drastycznych kroków sprzeciwu wobec wielce nieugiętego i w rzeczy samej - opuścić redakcyjne progi ;-))
|
|
Twój list do Judyty::
5
|
|